Aleja Marszałkowska

Strona projektu przekształcenia ulicy Marszałkowskiej w wielkomiejską aleję, autorstwa stowarzyszenia Forum Rozwoju Warszawy

Aleja….


Amarantowy płyn połyskiwał w lśniącym, dużym kieliszku. Nos mój delikatnie kusiła woń świeżych winogron, opalonych w słońcu Prowansji, przesiąkniętych lawendą, śródziemnomorskim powietrzem i francuską zmysłowością. Z rozkoszą wzmocnioną żalem uraczyłem się ostatnim łykiem, jaki mi pozostał. Podziękowałem i wstałem. W kieliszku, migotała, niczym na globusie, potężna, bogato zdobiona fasada kamienicy Adama Bronke. Powstała w latach 1911-1913, jako dość monumentalne, południowe wrota Warszawy. Przez wiele lat po wojnie nie odtwarzano jej pełnej detali fasady, obecnie zaś odzyskała przedwojenny sztych, niezwykłe zdobienia, gzymsy i tryumfalnie wieńczący całość u szczytu tympanon. Będąc pod wrażeniem tejże kamienicy, w najlepszym, klasycyzującym warszawskim stylu, opuszczam Restaurację Rogatkę i wychodzę wprost na zalany słońcem, pełen ludzi Plac Unii Lubelskiej. Otoczony pięcioma wysokimi, sięgającymi nieba potężnymi, eleganckimi kamienicami, w tym potężnym budynkiem Kuryłowicza, gwiaździsty plac to wrota do Śródmieścia. Można tu z radością spacerować, odpocząć w cieniu rozłożystych dębów i kwitnących magnolii, wśród szumu fontann, tudzież zjeść wyborny obiad, w którymś z ogródków zajmujących partery doskonałych restauracji. Mijając setki kłębiących się tu ludzi, przechodzę wokół placu, z jednej strony zamkniętym dwiema, niskimi, lśniącymi klasycystyczną bielą rogatkami, a z drugiej strony otwierającym dwiema wysokomi, narożnymi kamienicami ulicę Marszałkowską, jakby gigantyczną bramą.

Plac Unii - Plac Zbawiciela

Ryc 1. Widok na ulicę Marszałkowską na odcinku pl. Unii Lubelskiej – pl. Zbawiciela

Mijam kolejne ogródki restauracji, rozmaitych kafejek i pubów. Jest piątek wieczór i życie wydaje się tu pędzić niczym rwąca rzeka, strumień bystro płynący między kolejnymi stolikami. Mieszczące się tu wysokie kamienice, raz modernistyczne, raz klasyczne robią wrażenie rozmachem swego wykończenia na wszystkich zagranicznych turystach. Marmur i piaskowiec, którymi je wykończono, barokowe posągi mitycznych postaci nie mogą opędzić się od fleszy. Marszałkowska rozbrzmiewa setkami dźwięków: talerzy, kieliszków, kufli, rozchichotanych dziewcząt i poważnych inwestorów, a burza zapachów jest tylko przedsmakiem kulinarnych uczt w wystawnych lokalach, które od południa do późnych godzin nocnych oferują najlepsze potrawy z całego świata. Idę na północ, wzdłuż galerii luksusowych salonów, drogich sklepów i najrozmaitszych lokali. Mijam Kościół Zbawiciela dominujący nad placem otoczonym arkadami, pod którymi można zadurzyć się w kulinarnych królestwach i licznych wytwornych, sklepowych ekspozycjach.

Plac Zbawiciela z lotu ptaka
Plac Zbawiciela dla przechodnia

Ryc 2. i 3. Widok na ulicę Marszałkowską na odcinku pl. Zbawiciela – pl. Konstytucji

Plac Konstytucji… Monumentalne rzeźby niemal wgniatają mnie w granitowe płyty Alei, a socrealistyczna zabudowa, jak potężny kanion, ledwo utrzymuje w ryzach tętniące tu życie. Fontanny, pary zakochanych, rodziców i dzieci, wśród rosłych platanów z artystycznie przyciętą koroną kołyszą się między kolumnadami obu brzegów Placu, który przechodzi w wielki trakt. Idąc nim, mijam uliczki Śródmieścia, które zaprowadziłyby nas do niemal każdego miejsca w stolicy: Politechniki, Sejmu, gmachów rządowych i ambasad. Dwa rzędy kuliście przyciętych drzew po obu stronach alei skrywają restauracyjne ogródki, kluby, galerie, sklepowe wystawy przyciągające wzrok najbardziej modnym towarem, najlepsze hotele i kasyna… Aż do ścisłego Centrum Warszawy. Gwar radości, śmiech zabawy, wielkomiejski szum życia i rozrywki…

Marszałkowska pomiędzy pl. Konstytucji, a Jerozolimskimi
Marszałkowska pomiędzy pl. Konstytucji, a Jerozolimskimi

Ryc 4. i 5. Widok na ulicę Marszałkowską na odcinku pl. Konstytucji, a Alejami Jerozolimskimi

Z zachodniej strony mijamy nowy, olśniewający doskonałością formy Dworzec Centralny, monumentalną Polonię, Złote Tarasy i najbardziej niezwykłe wieżowce strzelające ku niebu; z drugiej zaś – wschodniej – historyczne Domy Centrum. A jeszcze dalej na wschód – Trakt Królewski. Nad nami feerią barw i rytmów pulsują wielkie ekrany, przywodzące na myśl Piccadilcy Circus i Times Square. Szalona mnogość dźwięków, obrazów i bodźców. Nie mogę się oprzeć, kuszą najlepsze światowe marki. Gdzieś, wśród wysokich wież wzrok jak zawsze przykuwa Pałac Kultury. U jego stóp znajduję rozległą agorę, współczesny rynek Warszawy, mieszczący tysiące ludzi. To miejsce spotkań, ale i odpoczynku. Przechodzę obok Muzeum Sztuki Nowoczesnej i ogrodu zimowego na skrzyżowaniu Marszałkowskiej z ulicą Świętokrzyską. Po drugiej stronie nad aleją górują odbudowane przedwojenne gmachy, mieszczące najdroższe galerie.

Skrzyżowanie z Alejami Jerozolimskimi

Ryc 6. Skrzyżowanie z Alejami Jerozolimskimi
Marszałkowska na wysokości Pałacu Kultury i Nauki

Ryc 7. Marszałkowska na wysokości Pałacu Kultury i Nauki

Zmierzam aż do Parku Saskiego. Zarówno po zachodniej – współczesnej, eleganckiej stronie, jak i wschodniej – modernistycznej, znów kuszą mnie muzyka, zapachy, widok setek ludzi bawiących się w lokalach, z których każdy wydaje się bardziej atrakcyjny niż sąsiedni. Luksusowe sklepy, niezwykłe witryny i istna burza kolorowych neonów, dzwięków i reklam. Gdyby nie podwójny szpaler drzew, tworzących pod ich koronami uroczy spacerowy trakt, wszystkie te restauracje i puby zaraz by się chyba wylały swymi stolikami i smakołykami na granitowy chodnik, a może nawet do Parku Saskiego, który wieńczy Aleję Marszałkowską gęstą, z niezwykłym kunsztem zadbaną zielenią, skrytą za żeliwnym, stylowym, czarnym ogrodzeniem. Może ono nas poprowadzić do odbudowanego Pałacu Saskiego, Galerii Zachęty, Uniwersytetu i Krakowskiego Przedmieścia, aż po ścisłe Stare Miasto, bądź też na Plac Bankowy, gdzie w otoczeniu okazałych pałaców znów mógłbym odpocząć na ławce, wśród drzew…Odwracam się…Spoglądam na południe, Aleja Marszałkowska jak świetlista oś przecina miasto równą, zwartą, wysoką kamieniczną zabudową po obu jej stronach, spacerowym traktem wyłożonym wytwornymi płytami granitu, wzdłuż szpalerów elegancko przyciętych platanów. A nieco dalej migoczą żywo wielkie ekrany , na wschodzie tonące w chmurach wieżowce, Pałac Kultury… Jeszcze dalej zaś, na samym końcu tej rwącej, rozświetlonej rzeki restauracji, hoteli, sklepów, salonów, klubów, kasyn, pubów, zieleni, placów, fontann i kawiarni, niemal na samiutkim już horyzoncie Aleję i perspektywę będą zamykały oświetlone, zielonkawe iglice Kościoła Zbawiciela…Ach, Idealne! Oto Marszałkowska!

Skrzyżowanie z Królewską w nocy
Skrzyżowanie z Królewską w dzień

Ryc 8. i 9. Marszałkowska na wysokości ul. Królewskiej

… Marszałkowska

Szanowni Państwo,

Chcielibyśmy, jako Forum Rozwoju Warszawy przedstawić dziś Państwu Projekt Alei Marszałkowskiej – przyszłościową wizję ulicy Marszałkowskiej. Proponujemy jej realizację powinna nastąpić na bardzo wielu, różnych płaszczyznach estetyki urbanistycznej, w trakcie kilku, stosunkowo ściśle określonych etapów, których łączny okres trwania może w praktyce przekroczyć czas 50 lat.

Celem naszego Projektu jest wskazanie i opisanie etapów przemian tej najważniejszej ulicy Warszawy w przyjazną, nowoczesną oraz reprezentacyjną przestrzeń miejską. Wysoki poziom architektury oraz estetyki ulicy pozwoli wykorzystać drzemiący w niej potencjał, a także przywrócić jej dawną świetność.

Marszałkowska może i powinna stać się traktem tak reprezentacyjnym, jak inne, wielkie, sławne ulice świata Champs – Elysees, 42nd Street, Unter den Linden, czy Oxford Street. Nie są to bynajmniej idealistyczne mrzonki – w rozdziale III wskazujemy przyczyny, które sprawiają, że potencjał jej jest nie mniejszy.

Nawiązując do Champs-Elysees, czy 42nd Street, Aleja Marszałkowska, stałaby się przede wszystkim osią, skupiającą w sobie życie miasta i jego mieszkańców. Na całej swojej długości, powinniśmy móc znaleźć dziesiątki kawiarni, pubów, restauracji, galerii, klubów, sklepów, salonów, także takich miejsc jak kina, czy teatry. Jednocześnie, jest to szansa, by Aleja Marszałkowska stała się lokalizacją pożądaną przez najlepszych projektantów i producentów świata, skupiającą ekspozycje najdroższych marek. Tym samym, zagospodarowanie Marszałkowskiej stanie się niemal w całości sferą usług.

Aleja Marszałkowska tym samym więc będzie miejscem najbardziej prestiżowym, eleganckim, wytwornym, a jednocześnie nieustannie żywym: od wczesnych godzin porannych w kawiarniach, czy sklepach, aż do bardzo późnych godzin rannych w restauracjach i klubach. Koncentracja życia, strefy usługowej, rozrywki, położonej w bardzo niedalekiej okolicy od centrum biznesowego i kulturalnego, sprawi, iż Aleja Marszałkowska będzie ciągnącą się przez ponad 3 kilometry przestrzenią o najwyższym stopniu atrakcyjności dla turystów i wszystkich mieszkańców, także o wyjątkowych walorach estetycznych.

Kompletna, pełna, gęsta i zwarta zabudowa po obu stronach ulicy, bardzo szerokie, przyjazne dla przechodniów i dogodne dla spacerów chodniki, liczne, otwarte place i inna, wysokiej jakości przestrzeń publiczna – to wszystko uczyni ulicę Marszałkowską wyjątkową i rewolucyjną w skali warszawskiej, ale i ogólnopolskiej, tworząc zeń niezwykle wielkomiejską, reprezentacyjną promenadę. Aleję Marszałkowską będą zdobić budynki o wysokim i bardzo wysokim poziomie architektury, z czego wyłącznie drobna część powstanie od nowa; części zaś zostanie przywrócona historyczna, pełna detali, przedwojenna fasada, bądź niekiedy bryła. Bogato zdobione, przedwojenne kamienice, monumentalny socrealizm, modernizm oraz współczesna zabudowa będą się doskonale uzupełniały. Różnorodność stylistyczna uczyni z ulicy Marszałkowskiej architektoniczną perłę, dającą możliwość odbycia fascynującej wprawy poprzez architektoniczne style i epoki. Całości dopełni wysokiej klasy, starannie zaprojektowana, stylowa mała architektura oraz perfekcyjnie wkomponowana zieleń, która stanie się charakterystycznym i efektownym szkieletem Alei.

W efekcie, trakt stanie się kompletnie fenomenalną, unikalną w skali światowej przestrzenią o własnym, niepowtarzalnym charakterze i klimacie, klimacie, który będzie wizytówką Warszawy, najchętniej przedstawianą w albumach, pocztówkach, przewodnikach i zdjęciach. Aleja Marszałkowska stanie się znakiem rozpoznawczym Warszawy, jako miejsca łączącego historię i współczesność, szacunek dla tradycji i otwartość na nowe idee, a przede wszystkim – miejscem dla Warszawiaków przyjaznym, ale i wyzywającym, dającym odprężenie, ale zarazem niesamowicie dynamicznym i żywiołowym, na swój sposób szalonym i nieprzewidywalnym, kuszącym, uwodzicielskim i uzależniającym każdego.